Spacer udany, choć w bardzo kameralnym składzie. Bardzo się cieszę, że dotarła ekipa zamiejscowa, czyli Ania i Piotrek. Poza tym Waldek, Bynio i ja. Możliwe, że potencjalni uczestnicy doczytali, że w Krakowie biegnie półmaraton i z tego względu się nie stawili. Ja nie doczytałam, zorientowałam się wracając (Konopnickiej i Aleje wyłączone z ruchu, MPK jeździło objazdami, korki w dziwnych miejscach i lekki chaos komunikacyjny).
W lesie sucho, zeszłoroczne liście chrzęściły pod butami, rewelacji nie było, ale spacer bardzo przyjemny. Trafiły się berłóweczki zimowe i jakieś kurzawki. Dzięki kameralnemu składowi mogliśmy się sprawnie przemieścić. Odwiedziliśmy stanowisko czareczki długotrzonkowej. Kilka owocników pozowało do zdjęć

Trafiła się też piestrzenica i malutkie naparstniczki (smardzówki) czeskie.
Z powietrza obserwowały nas ptaszyska. Nie wiem co to było, ale na pewno drapieżniki. Słychać było ich głosy, przez chwilę obserwowaliśmy jak szybują nad nami.
W sumie bardzo przyjemna przechadzka w znakomitym towarzystwie.
Cieszę się, że udało nam się spotkać i pospacerować. Deszcz potrzebny od zaraz
